Polisa dołączona do umowy bez pytania – jak rozpoznać bancassurancew ofercie pożyczkowej i czy można z niej wyjść

Przy podpisywaniu umowy pożyczkowej pojawia się czasem pozycja opisana jako „ubezpieczenie na życie”, „ochrona spłaty” albo „pakiet bezpieczeństwa”. Składka bywa doliczana do salda pożyczki, nie pobierana osobno, przez co psychologicznie znika w gąszczu cyfr. Klient podpisuje. Czasem nie wie że podpisał. W branży to zjawisko funkcjonuje pod angielskim skrótem PPI – Payment Protection Insurance – i ma za sobą jeden z największych skandalów finansowych w historii Europy Zachodniej: brytyjskie banki wypłaciły z tytułu mis-sellingu PPI ponad 38 miliardów funtów odszkodowań, a sprawa ciągnęła się przez dwie dekady.

W Polsce mechanizm jest podobny, skala mniejsza, ale udokumentowana. Rzecznik Finansowy skierował do UOKiK zawiadomienie w sprawie firmy pożyczkowej, w której składka ubezpieczeniowa przy pożyczce 4000 zł wynosiła 7497 zł – czyli prawie dwukrotność kwoty pożyczki. UOKiK potwierdził, że znaczna część tej składki stanowiła de facto prowizję pożyczkodawcy ukrytą w koszcie polisy, co utrudniało klientom porównanie rzeczywistego kosztu oferty z konkurencją. To nie jest przypadek marginalny – Rzecznik Finansowy informował, że ponad połowa wszystkich skarg na firmy pożyczkowe wpływających do jego biura dotyczyła jednej firmy stosującej właśnie tę praktykę.

Trzy sygnały że polisa dołączona do umowy to problem, nie ochrona

Sygnał pierwszy: składka pobierana jednorazowo z góry i doliczana do salda pożyczki zamiast regulowana miesięcznie. Metoda „single premium” została zakazana w Wielkiej Brytanii przez tamtejszą Competition Commission właśnie dlatego, że skutecznie ukrywa koszt ubezpieczenia i uniemożliwia rezygnację bez utraty całości wpłaconej składki. W Polsce zakazu formalnie nie ma, ale pożyczki Faraon24 są weryfikowane formalnoprawnie – sprawdza się m.in. strukturę kosztów ubezpieczenia – oferty z opłatą jednorazową doliczaną do salda traktowane są jako sygnał ostrzegawczy.

Sygnał drugi: suma ubezpieczenia maleje proporcjonalnie do spłacanego salda. To konstrukcja zabezpieczająca wyłącznie interes pożyczkodawcy – w razie śmierci ubezpieczonego ubezpieczyciel wypłaca tylko to co zostało do spłaty, nie stałą kwotę. Klient płaci składkę za ochronę, która kurczy się razem z długiem, a nie za realną wartość życiową polisy.

Sygnał trzeci: wyłączenia odpowiedzialności obejmują schorzenia istniejące przed datą zawarcia umowy (pre-existing conditions). Przy ubezpieczeniach grupowych, które dominują w bancassurance, pożyczkobiorca często nie jest badany ani nawet pytany o stan zdrowia – za to przy zdarzeniu ubezpieczyciel sięga do historii medycznej i odmawia wypłaty powołując się na chorobę sprzed daty polisy. Efekt: składkę płacono, ochrony faktycznie nie było.

Ubezpieczenie dołączone do pożyczki nie jest z definicji złym produktem – przy właściwej konstrukcji, realnym zakresie ochrony i transparentnym koszcie ma sens, szczególnie przy wyższych kwotach i długich tenorach. Problem leży w modelu dystrybucji, w którym pożyczkodawca jest jednocześnie ubezpieczającym, agentem i uposażonym – a klient jest stroną najsłabszą informacyjnie przy podpisywaniu umowy. Sprawdzenie czy ubezpieczenie jest obowiązkowe czy opcjonalne, jaki jest jego koszt w złotych na cały okres i co dokładnie jest wyłączone z ochrony – to trzy pytania warte zadania zanim się podpisze.

Dodaj komentarz / opinie

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.